piątek, 28 listopada 2014

28.11




3 miesiące temu myślałam, że wreszcie moje życie zaczęło się układać.

A potem zaskoczyłam samą siebie.

I wszystko zmieniło swój bieg o 180 stopni.



Miałam wątpliwości czy postąpiłam właściwie...

ale z każdym dniem nabieram pewności, że choć to była bolesna decyzja okazała się właściwa.






Dziś, tu i teraz robię kolejny w końcu duży krok - krok by odszukać samą siebie.






A.

niedziela, 23 listopada 2014

23.11




Najgorsze są te momenty kiedy jakaś piosenka,

zdjęcie,

słowa czy myśli,

miejsca,

pora dnia,

sprawiają, że w ułamek sekundy wraca do Ciebie to o czym starasz się nie myśleć.




O czym z całej siły pragniesz zapomnieć.



Nawet nie tyle zapomnieć co..

Nie zatracić się.

Poczuć się wolna od natłoku myśli, emocji i wszystkich tych uczuć.




By odzyskać siebie, prawdziwą siebie. Nie namiastkę.





A.

sobota, 15 listopada 2014

15.11




Zamiast kolejnego:

- Angie! Jak tam?
- Mam doła.

albo..

- Chujowy dzień, chujowo się czuję.

ewentualnie..

- Nic mi się nie chce... mam doła max.


Powinno być:

- Angie! Jak tam?
- Radzę sobie.
- ?
- Dziś mija przeklęty 15-nasty, i radzę sobie.
- Rozstałam się z osobą bliską mojemu sercu, i radzę sobie.
- Narobiłam znowu zaległości w szkole, ale radzę sobie.
- Mam znowu nawroty depresji, ale radzę sobie.
- Ciężko mi podnieść się po upadku, też sobie z tym radzę.


Oby ta krótka chwila optymizmu została ze mną przez cały dzień.
Bo tęsknie, serio tęsknie za Angie, która ma uśmiech od ucha do ucha i jest silną kobietą,
a nie zgrabioną z workami pod oczami smutną namiastką kogoś kim była Angie.
Jej gorszą stroną, której nie cierpię.



A.

wtorek, 11 listopada 2014

11.11



Ł, my almost lover..


Pamiętam wciąż Pragę. 
Pierwszy dotyk Twoich dłoni, Twojej skóry. 
To jak zmartwiłam się, gdy się źle poczułeś. 
(drugi płakałam, wtedy u mnie. bałam się, że Cię stracę). 
Pamiętam wciąż Berlin, to jak trzymaliśmy się pierwszy raz za ręce. 
To było miłe prawda? 
Pamiętam ten specyficzny zapach w powietrzu, to jak czułam się wolna, jak było mi dobrze. 
Nie wiem co wtedy Ty czułeś. 
Było ciepło, było lato. 
A my wracaliśmy do metra. 
Pamiętam moją myśl "Niech się dzieje co chce"
, nie sądziłam jednak, że to wszystko się tak potoczy...

Nie sądziłam, że część mnie będzie należeć do Ciebie.

Pamiętam każdy jeden dzień, który później mijał. 
Każde pierwsze spojrzenie, każdy pierwszy pocałunek, każdy pierwszy dotyk. 
Tak jakby stała z boku i wszystkiemu się przyglądała. 
15 listopada minąłby nam kolejny miesiąc, jesienne powietrze pachnie dokładnie tak samo jak tamtego dnia, tylko ja sama trzymam się za dłonie. 


Jesteś definicją mojego rozczarowania, żalu i weltschmerzu, 
ale przede wszystkim jesteś definicją mojego szczęścia.

Pęka mi serce...


Bo choć płacze z tęsknoty, serce z każdym dniem okuwa się coraz większym lodem. 
Spowija je mgła, robi się jeszcze bardziej sine z zimna. 
To w głębi serca kocham Cię każdą komórką ciała, każdym oddechem, każdym spojrzeniem czy każdym dotykiem. 


Patrzę za okno w nadziei, że zobaczę na ulicy zarys srebrnego auta. 
I kiedy takie dostrzegam, identyczne, z szyberdachem za chwile przychodzi rozczarowanie, bo przypominam, że sąsiad ma takie samo.


Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy że nigdy się nie zaczęło, 
bo gdyby prawdziwie się zaczęło, nie skończyłoby się. 
cokolwiek prawdziwie się zaczyna, nigdy się nie kończy. 
wszystko trwa, dopóki sam tego chcesz...



edit. Te słowa wysyłam w przestrzeń, by nigdy nie wróciły.

niedziela, 2 listopada 2014

2.11





Mam 20 lat, jestem szczęśliwa - co za nonsens.
Mam 20 lat, jestem w chwili obecnej najbardziej nieszczęśliwą osobą na tym świecie.
Jestem chodzącą tykającą bombą zegarową.
Wszystko we mnie jest chaosem, strzębkiem nerwów, poszarpanych nerwów.
Budzę i zasypiam się zgięta w pół, z bólu, który mnie wypełnia.
Serce mam ściśnięte z żalu.
Oczy przepełnione smutkiem i pustką.
Czuje się podle, a to co pisze jest tragedią.



Marzy mi się spakować torbę, zabrać najpotrzebniejsze rzeczy, wsiąść w tramwaj i pojechać na dworzec - kupić bilet i wrócić do domu. Do mojego PRAWDZIWEGO domu. Tam gdzie cisza sprawia, że aż bolą uszy, gdzie harmonia wypełnia duszę, gdzie oczy cieszy widok śpiącego rycerza, gdzie wszystko wydaje mi się takie inne.



"Gdybym była wiatrem, to radę bym dała otrząsnąć się z mojej niedoli. 
Błąkałabym się między starymi górami. 
Otulała sobą każdy milimetr drzew. 
A gdybym szlochała, moje łzy pokryły by każdy skrawek suchej ziemi. 
Wydawała z siebie cichy świst do przechodzących turystów. 
Gdybym przepełniona była szczęściem łaskotałabym przyjemnie skórę ludzi, bawiła się ich włosami. Zaś gdybym przepełniona była smutkiem spowiłabym mgłą dzień. 
Chciałabym unieść się nad ziemią, nie czuć nic oprócz wolności."



A.